Siedzę właśnie na moim łóżku.
A tak właściwie to leżę.
I myślę.
Znowu.
Przeczytałam ostatnio na nowo tego bloga.
I widzę, jak dziwne są niektóre posty.
Jak chciałam organizować coś na tysiąc wyświetleń, których pewnie trzy czwarte zrobiłam ja.
Teraz widzę świat już z innej perspektywy.
Trochę.
I nie zależy mi już tak maniakalnie na komentarzach.
Jeśli jesteś, spodoba Ci się, skomentujesz- będę się cieszyć.
Ale jeśli jesteś, nie skomentujesz, bo Ci się nie spodoba lub spodoba, będzie okej.
Doszłam do wniosku, że muszę pisać dla siebie.
Jeśli ktoś z Was wchodzi na mojego ask'a (tutaj) to w odpowiedzi do jednego pytania, napisałam, że ten blog to w jakimś sensie moja terapia.
I wiecie co?
Jak dziwnie by to nie brzmiało, tak jest.
Po prostu.
I uważam, że każda osoba, która potrzebuje się komuś wyżalić, a nie ma takiej osoby, powinna założyć bloga lub zacząć pisać pamiętnik.
Zaprzyjaźnić się z nim.
Pomaga.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz